Historia ulicy

Zanim usłyszała karty, ulica słyszała tylko jezioro

Rybaki to jedna z najstarszych ulic przy Niegocinie — klub zajął tu dom, który pamięta zupełnie inny rytm dnia.

Rano na Rybakach

Jak zaczynał się dzień na tej ulicy

Fasada domu przy ulicy Rybaki od strony podwórza

Zanim słońce wzeszło nad Niegocinem, z Rybaków wychodzili rybacy z sieciami przewieszonymi przez ramię — cała ulica pachniała wtedy jeziorem.

Piętro naszego domu służyło do suszenia i naprawy sieci — sąsiedzi znosili je tu prosto znad wody, między jednym połowem a drugim.

Dziś rano na Rybakach jest ciszej, ale wieczorem znowu słychać głosy — tyle że dobiegają zza okien klubu, nie znad jeziora.

  • Rybacy

    Codziennie wychodzili znad Niegocina z sieciami o świcie.

  • Sąsiedzi

    Wymieniali nowiny na progach domów przy tej ulicy.

Wieczorem na Rybakach

Jak zmieniła się ta sama ulica

Wieczorem łodzie wracają do przystani, a okna przy Rybakach zapalają się jedno po drugim — nasze zapalają się jako jedne z pierwszych, już o osiemnastej.

Nazwa Mazurelio pojawiła się dopiero przy otwarciu klubu — to ukłon w stronę jeziora, nad którym ulica stoi od pokoleń.

Sąsiedzi, którzy pamiętają jeszcze suszone sieci, dziś czasem zaglądają na wieczór przy kartach — mówią, że dom nie zmienił się tak bardzo, jak mogłoby się wydawać.

  • Dawniej

    Suszarnia i magazyn sprzętu rybackiego przy tej ulicy.

  • Dziś

    Pięć stołów sukiennych i cztery wieczory gry w tygodniu.